Egzaminy wstępne na naszą akademię odbyły się- a co!?- dzisiaj.... Bo w sumie czemu nie uprzykrzyć takiego cudnego weekendu... Zagrałam 93 razy TEN SAM utwór i mówiąc szczerze wychodzi mi on już bokiem.... lista przyjętych wywieszona zostanie za 3 tygodnie a do tego czasu biedni studenci dostaną świra ponieważ pierwsze 20 osób, które otrzyma największą ilość punktów dostanie pełne stypendium. Na korytarzach czuć tylko MEGA napięcie, wszyscy bardzo zestresowani a ja najbardziej bo "ci nowi" nie wiedzieli, że tam pracuje i musiałam walczyć przez 15 minut o to, żeby wpuścili mnie do sali....
Ja: Przepraszam, proszę się przesunąć i nie blokować drzwi.
Ktoś: Nie widzisz, że jest kolejka? Nie puszczę Cię bo czekam tu już od rana!
JA (już lekko wkurzona): Ja tu pracuję więc proszę mnie przepuścić.
Ktoś: A ja tu jestem rektorem!- wykrzyknął na pół akademii i zaczął się ze mną szarpać wyrywając mi z ręki wszystkie nuty...
30 sekund później spod ziemi wyrósł właściwy rektor informując delikwenta, że jeśli natychmiast się nie uspokoi to nie zostanie dopuszczony do egzaminu w ogóle oraz, że został właśnie przesunięty na ostatnie miejsce w kolejce i tym samym nieszczęsny Ktoś musiał czekać w kolejce cztery godziny dłużej...
W efekcie wyszłam z pracy o godzinie 14 totalnie znudzona i kompletnie wkurzona... Mam nadzieje że nie będę musiała pracować z owym Ktosiem. Ja rozumiem zdenerwowanie ale chamstwa już nie...
Jutro wolne bo święto a we wtorek część druga egzaminów brrrr
-
AGNESS1983:
Pokaż wszystkie (1) ›